Powoli dochodziła do siebie i kiedy minęło pierwsze zachłyśnięcie się niecodzienną sytuacją, wróciła szybko do Catering Warszawa równowagi, a jej reakcja była zupełnie odmienna od tej, jakiej spodziewał się Niuniek.
Nieufnie, jakby bojaźliwie, rozejrzała się dookoła, czy aby nikt nie usłyszy tego, co powie, i z jej piersi wyrwały się słowa jak dzwon:
- Niuniek! Czyje to mieszkanie?
- Czy to ważne? - odparł ze śmiechem. - Grunt, ż jest. -I poczuł jak ten grunt usuwa mu się nagle spod nóg
- Odpowiesz mi czy nie? Bo zobaczysz, co zrobię z chwilę z ciebie i tego mieszkania.
- Aniołku, proszę cię, uspokój się na litość Boską. Jesteś w cudzym mieszkaniu, a nie u siebie w domu. Cz; wiesz, kto może stać Catering Warszawa tam, za drzwiami?
- Nic mnie to nie obchodzi, wiem tylko jedno, ty, łajdusie, że to mieszkanie jest jakiejś dziwki! Pachnie tu na wet dziwką!
- Nie chcę ci robić przykrości, Aniołku, ale to zapach twoich perfum.
Zaskoczona jego bezczelnością-jak jej się wydało -uniosła lekko prawą rękę do góry, pochyliła głowę i pociągnęła kilka razy nosem przytkniętym do pachy.
- To nie są moje perfumy! Nachyl głowę i powąchaj
- Nie muszę, Aniołku, znam je na pamięć.
W przystępie nagłej wściekłości dopadła drzwi drugiego pokoju, otworzyła je na oścież, zupełnie jakby spodziewała się zastać za tymi drzwiami zaskoczoną parę za kochanych. W pokoju, do Catering Warszawa którego zajrzała, stał pośrodku szeroki tapczan, a na nim była zmiętoszona pościel. Wyglądało, jakby ktoś podniósł się przed chwilą z łóżka i opuścił mieszkanie. Obok tapczanu stała nocna szafka i łamana lampa. To było całe umeblowanie pokoju.
Aniołek wiedziona kobiecą ciekawością zajrzała dc następnego pokoju. Tu, poza wersalką i jedynym obrazem wiszącym na ścianie, nie było zupełnie nic. Obraz przedstawiał łysego mężczyznę z bujną siwą brodą, ubranego w mundur z epoletami. Z twarzy spoglądały jedynie groźne, wielkie czarne oczy, albowiem malarz, jakby zapomniał w pośpiechu namalować nos i Catering Warszawa usta, zakrył więc te elementy wielką brodą, i to wszystko.
Aniołek na widok portretu szybko wycofała się z pokoju i cicho zamknęła drzwi, jakby w obawie, że kogoś
zbudzi. Nie spuszczając spojrzenia z drzwi, za którymi pozostał obraz, przejęta dziwnym niepokojem, stanęła koło Niuńka i spytała wystraszonym głosem:
- Czyj to obraz?
- Podoba ci się?
- Straszny!
- To dziadek gospodarza. Carski generał, Aniołku, rozejrzyj się dobrze po mieszkaniu, żeby Gańkowie, kiedy przyjdą, nie pomyśleli sobie, że nie jesteś panią domu. Pokoje znasz, a teraz pokażę ci kuchnię i łazienkę.
Niuniek ruszył pierwszy jako Catering Warszawa bardziej obeznany z mieszkaniem, a Aniołek tuż za nim. Każda nowa rzecz wprawiała ją w zachwyt.
- Ho, ho! - zawołała. - Kuchnia z oknem! A tu, co jest w tych szafkach?
Na ścianie w równym szeregu wisiały szafki, w których gospodarz przechowywał naczynia kuchenne. W jednej z nich Aniołek natrafiła na starannie poukładaną zastawę stołową.
Jak każdej kobiecie, tak i jej oczy zabłysły pożądaniem. Delikatnie wzięła ze sterty jeden z talerzy, odwróciła dnem do góry i powiedziała z miną rzeczoznawcy:
- No tak. Tego się spodziewałam: import z Francji.
- Kupił to za grosze, drugi gatunek - wyjaśnił Niuniek.
- Ja i takiego nie mam.
- Nie płacz. Kupię ci kiedyś - obiecał, jak obiecywał wiele innych rzeczy.
Postawiła talerz na miejsce i pociągana przez Niuńka, znalazła się w łazience wyłożonej importowaną glazurą w niebieskim odcieniu. Było tu dość miejsca na wielką wannę, wiklinowy kosz na brudną bieliznę, pralkę automatyczną oraz małą leżankę, na której można odpocząć po wyjściu z kąpieli.
- Czyje to mieszkanie?
- Mojego szefa.
- Łżesz. Oszukujesz mnie na każdym Catering Warszawa kroku. Teraz rozumiem, gdzie ciebie cholera nosi, kiedy ja siedzę samiuteńka w domu jak ten kołek. Dobrze, że tu przyszłam. Trafię tu teraz z zawiązanymi oczami.
- Dał mi klucze od mieszkania, żebym podlewał mu kwiaty.
- Przestań mi wreszcie robić wodę z mózgu. Ty i kwiaty. Pomyślałby kto.
- Miał chłop żonę...
- Umarła.
- Nie, okradła go i uciekła z kochankiem.
Aniołek spojrzała na Niuńka z Catering Warszawa politowaniem, jak na człowieka, któremu Pan Bóg rozum odebrał.
- Tak na oko babka niczego. Przystojna, zadbana, z prezencją. Można by się pokazać z nią tu i tam.
-I gdzie jeszcze?
- Czego chcesz ode mnie?